Piszę ten post jak dziecko, trochę umorusany czekoladą z "wisienki" (rodzaj drożdżówki), którą przed chwilą spożyłem (sztuki dwie, a co mi tam, haha - wieczorem pójdę biegać, haha) i radosny. Bowiem po 3 dniach trójboju wylądowałem. Dziś było dość ciężko, podobnie jak w pierwszy dzień. Dziś praktycznie prawie przez godzinę byłem maglowany. Ale jak na kujonka - jak zauważył jakiś anonimowy głos - przystało wybroniłem się, niestrącono mnie z przestworzy i ładnie wylądowałem. Okęcie przyjęło mnie miękko, haha. I zostałem w ten sposób pilotem, haha. Możecie od dziś do mnie mówić: pilocie, haha. Koleżanka z którą zdawałem rozbiła się o pomnik Adama Mickiewicza na Krakowskim Przedmieściu, a w trakcie trójboju nie rzadko musiałem przejmować stery jej dwupłatowca. Niewdzięczna rola. Niestety nie zdała, nie została pilotką. No cóż. W każdym razie gdybyście kiedyś potrzebowali pilota, walcie do mnie. Obiecuje niezłe odloty, haha. Wdzięcznie pozdrawiam i dziękuje za kciuki i modlitwę.
Słodki ten piesek... A Tobie - wielkie gratulacje. Wierzyłam w Twoje możliwości, ale czułam, że Ci ciężko. Pozdrawiam bardzo, bardzo serdecznie. I - wysokich lotów!
OdpowiedzUsuńDzięki!
OdpowiedzUsuń: )
OdpowiedzUsuńŚwietnie-ja też wierzyłam w powodzenie, przecież kujonki zawsze są genialne:-)!!!
OdpowiedzUsuńGratulacje-jestem zaskoczona, spodziewałam się innych, bardziej przyziemnych egzaminów:-)
To takie marzenie z dzieciństwa?
Skąd taki pomysł?
Ja mogę narazie lądować tylko w książkach albo na dyżurach w szpitalu-a to mało ekstremalne:]
Pozdrowienia od studentki dla Autora bloga i Silence...
Ja chcę pilota! I niezłych odlotów. Kiedy ruszamy? :-)
OdpowiedzUsuńDroga studentko medycyny czyżby E? (to jest pytanie), pozdrawiam, to moja pasja: uwielbiam podróże.
OdpowiedzUsuńSilence, nie chodzi o posiadanie pilota, ale o korzystanie z jego umiejętności, haha. Tu kiwam palcem!!! W każdym razie muszę jeszcze poczekać miesiąc na papiery. Jutro jadę dowiedzieć się w sprawie języka, czy będę musiał zdawać egzamin, może mi zaliczą, bo mam już Deutsch-papiery.
OdpowiedzUsuńPozdrowienia serdeczne dla Studentki Medycyny, może E.
OdpowiedzUsuńA Tobie, Pilocie oświadczam, że chodziło mi właśnie o Twoje umiejętności, hahaha.
Deutsch papiery zapewne wystarczą, aż nadto!
Gdyby zaś był potrzebny jeszcze angielski, to się polecam :-) Korespondencyjnie :-(
Muszę powiedzieć, że podziwiam Twoją konsekwencję w dążeniu do celu. Wybrałeś to, co Cię pasjonuje i wszystko ku temu wiedzie: Twoja szeroka wiedza i zainteresowania historią i pięknem, zabytkami i obrazami, Twoje studia podyplomowe i kurs pilotażu :-) Ładnie to się wszystko układa w całość. Niech Ci się dalej tak układa. :-)
OdpowiedzUsuńHmm....a kto nie lubi podróżować!?....-w każdym razie ja uwielbiam:-)
OdpowiedzUsuńNie wiem o co chodzi z E....
:-)
To teraz przed każdym odlotem trzeba zaśpiewać "Oddaję Ci życie swe..." -żartowałam:]
Mam taki nastrój po dyżurze raczej nie bardzo do świata żywych...
A tak całkiem serio-przeleciałabym się gdzieś, przecież na wakacje jeszcze trzeba tyle czekać!!!
:-):-):-)
Myślę,że Hans zna Studentkę Medycyny, może Elę, może Ewę, lubo Ewelinę i starał się wybadać, czy to nie Ty. Wobec powyższego należy odwołać się do genialnych przecież inżynierów technologii komputerowej żeby wymyślili Blog - skype'a. Moglibyśmy wtedy wypowiadać swoje komentarze, widoczne byłyby nasze twarze (rym mi wyszedł, hahaha)i znalibyśmy się z widzenia. :-)
OdpowiedzUsuńDzięki za pozdrowienia, też pozdrawiam serdecznie. :-)
ale intuicja, kobieca? haha. Bingo
OdpowiedzUsuńMam malutką prośbę. Pomyśl o mnie jutro. Mam egzamin na ratownika wodnego. Dotąd jestem ratownikiem 'młodszym', hahaha. I pozdrów ode mnie Ewiater. Żałuję, że mnie tam nie będzie...
OdpowiedzUsuńA co z Twoim niemieckim? Myślę, że Komisja egzaminacyjna padłaby na kolana, hahaha.
OdpowiedzUsuńA jeszcze wracając do Pilota, to dla mnie osobiście jesteś raczej Remote Control, hahaha
OdpowiedzUsuńHmm...ja wolę normalnego bloga, bez skype'a. To jest jedyne miejsce gdzie mogę być anonimowa, nie chodzi o to, że się czegoś, kogoś obawiam, ale naprawdę mam dość po całych dniach, gdzie każdy wie kto, co, gdzie i dlaczego robisz. Cały czas patrzy na ręce, sprawdza zawartość Twojego umysłu, uczucia, psychikę, sprawdza jak poradzisz sobie w ekstremalnych sytuacjach-czyli zna cię "na wylot". W szpitalu i na uczelni tego mam czasem dość, dlatego potrzebuję bloga, gdzie nikt nie zrobi mi RTG "całej mnie":-)
OdpowiedzUsuńBadamy grunt-kto jest kim...:-)
Pozdrowienia z Krakowa
Jasne, rozumiem, pozdrowienia w stronę królewskiego Krakowa, bardzo dobrze znam to miasto, ma specyficzny klimat (myślę o Starym Mieście) i bardzo smaczne bywają tam ślimaki, haha, w restauracjach, oczywiście.
OdpowiedzUsuńMój niemiecki jest dość zaniedbany. Ale wczoraj będąc w urzędzie okazało się, że wystarczą moje papiery z kursu na uniwersytecie w Klagenfurcie.
OdpowiedzUsuńŻyczę dobrego pływania, żabki, krawla i delfina. Zdania egzaminów!
OdpowiedzUsuńJak się zbiorę to pojadę na targi i jak się uda to pozdrowię od Agnieszki? czy od Silence?
OdpowiedzUsuńbyłem na targach, ale bardzo szybko zostałem zaangażowany w akcje filmową, stąd nie miałem zbyt wiele czasu dla siebie, i z pozdrawiania nici, tylko zajrzałem do stoiska, pośród tłumku
OdpowiedzUsuń